W piątek tacie zepsuł się samochód i musiał je odstawić do warsztatu koło cioci Laury. Pojechałyśmy po niego i przy okazji ciocia zrobiła nam kilka zdjęć:

Trochę to trwało i tata chyba zgłodniał, bo próbował odgryźć mi ucho... Ale się nie dałam:)
Rodzice w tym tygodniu również co chwilę robili mi zdjęcia.Może to ta ładna pogoda tak ich pozytywnie nastroiła... W niedzielę było tak przyjemnie, że wybraliśmy się do parku Szczytnickiego na spacer.

0 komentarze:
Prześlij komentarz