RSS

MÓJ 12 TYDZIEŃ

Podczas wieczornej kąpieli rodzice zrobili mi trochę zdjęć. Była u nas babcia Hela, ciocia Ania i wujek Jasio. Wszyscy się śmiali, że niezły ze mnie grubasek. Ale ja wcale nie jestem gruba - ja mam taką urodę:) A tak poważnie to troszkę spuchłam z powodu alergii.


W piątek tacie zepsuł się samochód i musiał je odstawić do warsztatu koło cioci Laury. Pojechałyśmy po niego i przy okazji ciocia zrobiła nam kilka zdjęć:

Trochę to trwało i tata chyba zgłodniał, bo próbował odgryźć mi ucho... Ale się nie dałam:)

Rodzice w tym tygodniu również co chwilę robili mi zdjęcia.

Może to ta ładna pogoda tak ich pozytywnie nastroiła... W niedzielę było tak przyjemnie, że wybraliśmy się do parku Szczytnickiego na spacer.

Co prawda to jeszcze nie sezon na króliki, ale co tam...

MÓJ 11 TYDZIEŃ

Pani doktor zleciła zrobić mi USG brzuszka, żeby sprawdzić czy wszystko z nim jest w porządku. W piątek po południu pojechaliśmy więc do przychodni. Od razy zauważyłam, że w przewodzie do głowicy są światłowody. Kiedyś mama coś mi o nich opowiadała. Niestety przewód nie był jadalny - sprawdziłam:)
Wieczorem tata odebrał babcię Helę z dworca - ma zostać u nas przez tydzień.
Przed kąpielą zważyłam się - jest już prawie 6 kg (a dokładnie 5950 gram:)

W poniedziałek mama zabrała mnie na pobranie krwi. Strasznie to było nieprzyjemne - jakaś Pani naciskała mi paluszek, aż cały mnie bolał. Krzyczałam na nią, żeby przestała, ale ona nic z tego sobie nie robiła.

We wtorek przyszła do nas ciocia Ania. Po południu już tak bardzo nie padało i pojechałyśmy sobie na zakupy.

Nutramigen nie jest taki zły w smaku - zresztą jaki mam wybór:)
Są jednak i pozytywne strony jedzenia go - sypiam znacznie lepiej i mogłam w końcu zamienić mamy pierś czy brzuch na łóżeczko...